Sport to nie tylko smak zwycięstwa, radość z wygranej czy dziesiątki rozentuzjazmowanych (!) fanek na mecie. Dla niektórych pechowców udział w kolejnych zawodach to smak krwi, potu i łez a także kilka nocek na morfinie i całe tygodnie w szpitalu spędzone na rehabilitacji... Poniżej kilka przykładów.
TYLKO DLA OSÓB O MOCNYCH NERWACH!1. Jake Brown podczas zawodów X-GamesJake Brown to deskorolkowiec z Australii (wg
wikipedii nawet dobry, zdobył kilka medali...). W 2007 roku brał udział w mistrzostwach Big Air w Los Angeles. Upadki w tym sporcie są na porządku dziennym, jednak gruchnięcie na glebę z wysokości 15 metrów stawia Jake'a Browna na bardzo wysokim miejscu w panteonie największych pechowców w świecie sportu. Znawcy dyscypliny określili upadek Australijczyka najgorszym w historii...
Oto zapis feralnego występu:
http://www.youtube.com/watch?v=5E-qn5ZO5LwBrown przeżył.
2. Robert Kubica podczas Grand Prix KanadyNa temat wypadku Kubicy napisano już naprawdę wiele, więc nie będę kolejny raz opisywał jak do tego doszło (zresztą zaraz wyręczą mnie komentatorzy F1). Wszyscy wiedzą, że Kubica (na szczęście) wyszedł z tego bez szwanku (cudem?)... Aczkolwiek wyglądało naprawdę fatalnie.
Wypadek Kubicy:
http://www.youtube.com/watch?v=_WWTo3YWNlUNa youtube można znaleźć także ciekawą wizualizację 3D wypadku Polaka:
http://www.youtube.com/watch?v=_WWTo3YWNlU3. Gleba na rowerze przy prędkości 170 km/hOkazuje się, że nie tylko kierowcom rajdowym zdarzają się wypadki przy prędkościach przekraczających kilkukrotnie dozwoloną w mieście szybkość... Miejsce trzecie na mojej liście przypadło pewnemu rowerzyście, który prawdopodobnie próbował pobić rekord prędkości (sądząc po finale filmiku - nie zostało mu zaliczone z powodu braku telemarku i lądowania z podpórką...). Nie znam imienia i nazwiska tego człowieka, ale pełen szacun...
Filmik:
http://www.youtube.com/watch?v=9JpkuduhnMs4. Henrik Larson i naśladowcyHenrik Larsson to prawdziwy piłkarski obieżyświat. Grał m.in. w Feyenordzie, Manchesterze, Barcelonie i Celtiku Glasgow. Przygodę ze stołecznym szkockim klubem Szwed na pewno zapamięta do końca życia. Grając w jego barwach przydarzyła mu się kontuzja, która zdecydowanie odbiła się na jego karierze (a mogła doprowadzić nawet do jej przedwczesnego zakończenia...). Na szczęście po rehabilitacji Larsson doszedł do siebie i momentami grał na jeszcze wyższym poziomie, niż przed kontuzją.
Kilka sekund z fatalnego dla Larssona wieczora (mecz w Pucharze UEFA: Celtic Glasgow - Olympique Lyon):
http://www.youtube.com/watch?v=Dpw8nIrBBA8Jednak Larsson to nie jedyny piłkarz, któremu po meczu założyli gips. Kibicami na całym świecie wstrząsnęły doniesienia m.in. z Londynu i Liverpoolu.
Pisząc 'Liveropool' mam na myśli Djibrila Cisse. Francuz to prawdziwy rekordzista - w profesjonalnej karierze doznał dwóch złamań... Zresztą przeczytajmy:
1 lipca 2004 roku stał się zawodnikiem Liverpool FC, który to klub starał się o francuskiego napastnika już od około dwóch lat. Angielski klub zapłacił za niego około 14,5 miliona funtów. Jednakże już po trzech miesiącach zawodnik doznał skomplikowanego złamania nogi (gdyby nie nastawienie kości jeszcze na stadionie, prawdopodobnie konieczna byłaby amputacja[1], które wyeliminowało go z większej części sezonu 2004-05.
14 maja 2006 Cissé został wyselekcjonowany, przez Raymonda Domenecha, do wyjazdu na Weltmeisterschaft 2006, jednak 7 czerwca, podczas meczu z Chinami (wygranego 3:1), doznał złamania kości piszczelowej i strzałkowej prawej nogi, co przekreśliło jego szanse na występ w turnieju.
Oczywiście
wikipedia.
Zapis sytuacji z meczu Liverpoolu z Blackburn:
http://www.youtube.com/watch?v=2cF4-rI_LjUNa koniec przypadek Eduardo da Silvy.
Dnia 23 lutego 2008 roku Eduardo da Silva w 3 minucie spotkania Arsenalu z Birmingham City został brutalnie sfaulowany przez Martina Taylora. Jak wykazały badania piłkarz doznał otwartego złamania stawu skokowego i zerwania w nim wszystkich więzadeł. Stopa piłkarza wygięta została w nienaturalnym kierunku pod kątem 90 stopni [1] , zostały w niej zerwane naczynia krwionośne. Boisko opuścił po 8 minutach z założoną maską tlenową. Stwierdzono jednak, że złamanie nie jest tak poważne, jak wyglądało to na początku i piłkarz wróci na boisko być może po 9 miesiącach rekonwalescencji. Późniejsze badania wykazały, że piłkarz będzie pauzować co najmniej 15 miesięcy[2].
(Źródło:
Wikipedia)
No i najważniejsze - wizualizacja...
http://www.youtube.com/watch?v=uLS1aSYHWDINa razie wystarczy... Boli od samego oglądania, prawda? I kto teraz powie, że sport to zdrowie?
Pozdrawiam